Zoe Kravitz w odkrywczej kreacji na imprezie Vanity Fair
Wydarzenie to co roku cieszy się tak samo dużym zainteresowaniem, jak sama ceremonia wręczenia Oscarów. Na imprezie Vanity Fair nie ma czerwonego dywanu, dlatego celebrytki mogą tu odpocząć nie tylko duszą, ale także ciałem, ubierając się w strój, w którym będą czuły się jak najbardziej komfortowo. Najwyraźniej Zoe Kravitz nie przepada za ubraniami, bo na imprezę 2019 przyszła w błyszczącym gorsecie i długiej czarnej spódnicy. Krytycy natychmiast przyznali jej tytuł właścicielki „nagiego” stroju i zaatakowali celebrytkę. Ich zdaniem niewłaściwe jest pojawianie się w tej formie nawet na „darmowej” imprezie, tylko na plaży.
Oczywiście żaden z znawców sof nie mógł sobie wyobrazić, że stanik Zoe to tak naprawdę dzieło projektantki Elsy Peretti dla znanego na całym świecie domu jubilerskiego Tiffany & Co. Strój wykonany jest z 18-karatowego (a zatem prawdziwego!) złota i kosztuje 24 tysiące dolarów. Trochę drogo jak na strój plażowy, nie sądzisz? Ale tak na marginesie, stanik okazał się nie największą biżuterią, jaką nosił Kravitz – nie trzymał blasku w porównaniu z 5 platynowymi bransoletkami z diamentami i eleganckimi diamentowymi kroplami w kolczykach gwiazdy. Nic dziwnego, że pan młody Karl Glusman przez cały wieczór nie opuścił ukochanej ani na minutę.